Zabójstwo na Czechowie. Skatował kobietę podczas libacji?

Po wszystkim Janusz N. miał wrzucić kobietę z powrotem do samochodu i... pójść do pobliskiego sklepu po piwo | foto Pixabay

wiadomosci Liczne rany, złamana żuchwa i roztrzaskane żebra - to obrażenia Haliny K., której ciało na parkingu znalazł przechodzień. O jej zabójstwo oskarżony został 49-letni Janusz N. Policjanci znaleźli go pijanego w krzakach nieopodal miejsca zbrodni.

dsm

Opublikowano: 29 maja 2020 10:35 | Aktualizacja: 29 maja 2020 10:38

Dwójka oskarżonych


W Sądzie Okręgowym w Lublinie jest już akt oskarżenia w sprawie wydarzeń, do których doszło na początku września ub.r. na lubelskim Czechowie. Janusz N. jest oskarżony o zabójstwo w zamiarze ewentualnym Haliny K. Według śledczych mężczyzna wielokrotnie uderzał kobietę m.in. kolanem. Napastnik miał zadać kobiecie wiele ciosów, powodując złamanie jej żuchwy, mostka czy kilku żeber. Według biegłych to właśnie urazy klatki piersiowej były bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonej. Przed sądem odpowiadać będzie także Agnieszka K. 39-latka jest oskarżona o uderzenie pokrzywdzonej pięścią w twarz i w tułów oraz nie zastosowanie się do zakazu zbliżania się do Haliny K.


Zamieszkała na działkach, imprezowali w samochodzie


Halina K. od lipca ub.r. była bezdomna, po tym jak musiała opuścić mieszkanie w jednym z bloków przy ul. Paderewskiego, w którym mieszkała razem ze swoim konkubentem. Zamieszkała na ogródkach działkowych obok Spółdzielni Mieszkaniowej "Czechów", utrzymując się ze zbierania złomu.


CZYTAJ TAKŻE: Ukradł telefon, a potem pobił


Pod koniec sierpnia ub.r. razem z Haliną K. na ogródkach działkowych zamieszkała Ewa M. Kobiety znały się już od około 20 lat. Przez kilka dni przed tragicznymi w skutkach zdarzeniami kobiety regularnie piły alkohol razem ze znajomym - Januszem N. Trunki kupowali za pieniądze uzyskane ze sprzedaży złomu. Ostatniego dnia sierpnia wspomniana trójka piła alkohol w opuszczonym samochodzie dostawczym marki peugeot, stanowiącym własność byłego konkubenta Ewy M. Pojazd stał na parkingu przy ul. Paderewskiego, nie miał tablic rejestracyjnych.



"Ugniatał kolanem jej klatkę piersiową"


1 września Janusz N. miał przyprowadzić do samochodu stanowiącego miejsce libacji kolejną znajomą - Agnieszkę K. Grupa, już w czteroosobowym składzie, nadal spożywała alkohol. Wiadomo, że wspomniana czwórka tego dnia wypiła co najmniej dwie butelki wódki o pojemności 0,7 l. Jak ustalili śledczy, pomiędzy Agnieszką K. i Haliną K. doszło do awantury. Ta pierwsza miała twierdzić, że to przez Halinę K. musiała w przeszłości odbyć karę pozbawienia wolności. Jednocześnie złamała orzeczony przez sąd zakaz zbliżania się do Haliny K. na odległość 200 m.


Przedstawiciele prokuratury twierdzą, że Agnieszka K. podczas kłótni dwa razy uderzyła z pięści Halinę K. - w twarz i w tułów. Do awantury miał dołączyć Janusz N., wyrzucając Halinę K. z samochodu, a następnie przewracając ją na ziemię i uderzając kolanem w głowę oraz klatkę piersiową. "Ugniatał kolanem jej klatkę piersiową, gdy chciała wstać" - czytamy w akcie oskarżenia. Jak wynika z ustaleń śledczych, 49-latek po wszystkim wrzucił kobietę z powrotem do samochodu i... poszedł do pobliskiego sklepu, żeby kupić sobie piwo.


Nogi zwisały z paki


Zbrodnia szybko wyszła na jaw. Przypadkowy świadek, który nieco później parkował samochód w pobliżu peugeota stanowiącego miejsce libacji Haliny K. i jej znajomych, zauważył wystające z paki tego auta ciało kobiety. Przybyli na miejsce ratownicy medyczni podjęli się reanimacji pokrzywdzonej. Nie udało im się jednak jej uratować.


Gdy na miejscu zjawili się policjanci, zastali siedzącą obok peugeota nietrzeźwą Ewę M. Nieopodal w krzakach leżał kompletnie pijany Janusz N. Na jego ubraniu były ślady krwi.


Stanowczo zaprzecza


Janusz N. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, choć w swoich wyjaśnieniach częściowo potwierdził ustalenia śledczych. Mężczyzna przyznał, że spożywał z kobietami alkohol. Przyznał też, że trzy lub cztery razy uderzył Halinę K. kolanem oraz odpychał ją, w efekcie czego ta się przewracała. Stanowczo zaprzeczył natomiast, by uderzał pokrzywdzoną w głowę lub przygniatał jej klatkę piersiową. Twierdzi, że ślady krwi Haliny K. na jego ubraniu musiały powstać, gdy kobieta ocierała się o niego, próbując z powrotem wsiąść do samochodu.


Jeśli sąd uzna winę Janusza N., będzie to oznaczało, że oskarżony dopuścił się tego czynu w warunkach recydywy, niedługo po wyjściu z więzienia, w którym siedział przez trzy i pół roku za przestępstwo przeciwko mieniu. W przeszłości odbywał już wyroki za m.in. gwałt lub wymuszenie czynności seksualnej czy kradzież z włamaniem. Janusz N. ma wykształcenie podstawowe, jest ojcem dwójki dzieci. Nie miał żadnego zatrudnienia ani dochodów.


Agnieszka K. przyznała się do zarzutu. Z jej relacji wynika, że widziała, jak Janusz N. kilka razy uderzył Halinę K. pięścią w twarz. 39-latka była już karana, m.in. za rozbój. Ma dwójkę nastoletnich dzieci, jest bezrobotna, na utrzymaniu rodziców.


Mężczyzna na rozstrzygnięcie sprawy czeka w areszcie. Wobec oskarżonej zastosowano dozór policyjny.