Dziś są imieniny: Michaliny, Michała, Piotra

Dariusz Jędryszka
dodane: 16-07-2019 12:25   |   wyświetleń: 244

Jak pozbyć się balastów, wzmocnić wewnętrznie, rozumieć samego siebie

Rozmowa z Małgorzatą Orzechowską, psychoterapeutką.
Jak pozbyć się balastów, wzmocnić wewnętrznie, rozumieć samego siebie 

Pacjent na kozetce. Za jego głową psychoterapeuta z notesem. Tak to wygląda?

- Nie. W moich gabinetach nie ma kozetki. Siedzimy naprzeciwko siebie.

Siedzimy naprzeciwko siebie i...

- Rozmawiamy. Właściwie mówi głównie pacjent. Moja rola to słuchanie i koncentrowanie uwagi swojej i pacjenta na informacjach, które pozwalają wejść w jego wewnętrzny świat. Poznać go i zrozumieć.

Kim są pacjenci gabinetów psychoterapeutycznych?

- Myślę, że mówiąc najogólniej to w większości ludzie, którzy doświadczają w swoim życiu jakiegoś rodzaju cierpienia. Ono ma różne imiona. U jednych będzie to poczucie utraty kontroli nad własnym życiem, brak satysfakcji. U innych samotność, brak trwałych relacji z innymi. Depresja, nerwice, myśli samobójcze. Spektrum jest naprawdę szerokie. W gabinetach pojawia się też co raz więcej osób, które przez terapię chcą uzyskać lepszy wgląd w siebie. Pozbyć się pewnych balastów, wzmocnić wewnętrznie. Zrozumieć, czego oczekują od życia. Dziś to szczególnie nośny problem. Świat karmi nas z jednej strony motywacyjnym: możesz wszystko, bądź wydajny, bądź skuteczny, osiągaj. A z drugiej strony mamy równie intensywny przekaz: nic nie musisz, decyduj sam o sobie. W tym szumie wiele osób ma problem z usłyszeniem głosu własnych potrzeb. Pytają siebie, czego tak naprawdę chcę od życia i nie słyszą w sobie odpowiedzi.

Wszyscy doświadczamy cierpienia. Dlaczego jedni z nas radzą sobie z nim sami, a inni potrzebują profesjonalnej pomocy?

- Bo, mówiąc najkrócej, startujemy z różnym zapleczem. Część tego zaplecza to biologia. Układ nerwowy i zachodzące w nim procesy. To tak, jak różnimy się np. odpornością na wirusy. Panuje grypa, ale nie wszyscy, którzy zetkną się z wirusem zachorują. Trochę podobnie jest z naszą psychiką.

Ale jest też druga część: to sposób naszego przeżywania świata, myślenia o sobie i innych, wewnętrzne przekonania, sposoby reagowania, radzenia sobie. To z tą właśnie częścią pracujemy w psychoterapii. Klienci gabinetów psychoterapeutycznych to często tzw. ludzie sukcesu. Firma albo świetna praca, rodzina, pieniądze. A w środku tego eleganckiego faceta pod krawatem małych chłopiec, który zawsze czuł się gorszy od innych, więc całe dorosłe życie poświęcił na ciężką pracę, żeby udowodnić, że jest coś wart. Przekonał wszystkich tylko nie siebie. Bo dopóki nie przepracujemy tych skrytych głęboko przekonań nic z zewnątrz nie ukoi wewnętrznego bólu.

Skąd biorą się te wewnętrzne przekonania?

- Prof. Cechnicki, ogromny autorytet w dziedzinie psychiatrii, w którego szkole uczyłam się psychoterapii mówił o tym tak: Spędzasz dziewięć miesięcy w macicy. Cicho, ciepło, bezpiecznie. Masz wszystko, czego potrzebujesz. To twój świat, dobry i bezpieczny. I nagle coś się dzieje. Ten świat się kurczy i wypycha na zewnątrz. Jest zimno, głośno, łapią cię obce ręce. Trafiasz do zupełnie nowego świata. Jaki on jest? Bezpieczny czy zagrażający? Jacy są ludzie troskliwi, czy oziębli? Dziecko nie ma innego sposobu odpowiedzenia sobie na te pytania, niż na podstawie tego, jak tego świata i ludzi doświadcza. Czyli jak jestem głodny zaczynam płakać, szybko pojawia się mama i zaspokaja mój głód to sygnał, że jestem ważny i kochany, moje potrzeby są ważne i mogą być zaspokojone. A jaką wiedzę o sobie i świecie zyskuje np. dziecko, które doświadcza przemocy? Ktoś kiedyś powiedział, że "dzieci, które są źle traktowane nie przestają kochać rodziców - przestają kochać siebie". Ale tu nie chodzi tylko o dobre czy złe traktowanie. My przesiąkamy tym, co noszą w sobie nasi rodzice. Jeśli sami mieli niskie poczucie wartości, jest duża szansa, że my też je "odziedziczymy" .

To, co dostajemy od ważnych dla nas osób w dzieciństwie, to przypomina trochę pakowanie emocjonalnego plecaka na życie. Rodzice mogą nam zapakować emocjonalny chleb: wiarę w siebie, poczucie własnej wartości, prawo do wyrażania uczuć, zaufanie do świata i ludzi. Ale mogą włożyć nam też do tego plecaka kamienie: do niczego się nie nadajesz, nigdy sobie nie poradzisz, ludzie to wilki.  Potem idziemy z tym plecakiem w życie, a ono dokłada nam do niego kolejne rzeczy i tak to już jest, że do tych plecaków z zasobami łatwiej trafiają kolejne dobre doświadczenia, a do tych z kamieniami kolejne obciążenia.

I taki wędrowiec z plecakiem trafia do gabinetu?

 - Tak, a ja, pozostając w metaforze plecaka, proponuję mu rozbicie obozu. Siadamy wspólnie nad tym plecakiem i razem przyglądamy się jego zawartości. Terapia to proces wyjmowania kamieni i pakowania zasobów. Długi i trudny, bo z posiadania większości tych "skarbów" nie zdajemy sobie sprawy. Tkwią głęboko w naszej podświadomości i trzeba czasu, żeby dogrzebać się na samo dno. Im kamienie cięższe, tym więcej czasu zajmie ich wyciąganie. A kiedy wreszcie się do nich dokopiemy okazuje się, że choć tak bardzo ciążyły, tak bardzo uwierały nie tak łatwo się z nimi rozstać. Bo przez te wszystkie lata ten ból i ten ciężar stał się częścią nas. Poza tym, jeśli mówimy o mechanizmach czy sposobach radzenia sobie nie można ich tak po prostu wyrzucić. Nawet jeśli były dla nas toksyczne i niszczące, bo to często jedyny mechanizm, który dana osoba ma. Nawet jeśli widzę, że gasisz pożar dziurawym wiadrem, nie mogę zachęcać cię do jego wyrzucenia, dopóki nie będę przekonana, że wiesz gdzie jest gaśnica i jak jej używać.

Ale jeśli źródła naszych problemów tkwią np. w nieszczęśliwym dzieciństwie. To dzieciństwa nie da się przeżyć jeszcze raz...

- I terapia jest też miejscem, żeby sobie to uświadomić z całą tego bolesnością. Żeby stanąć wobec faktu, że coś zostało mi bezpowrotnie odebrane i móc tą stratę emocjonalnie, a czasami też fizycznie opłakać. Bo każda strata potrzebuje czasu na żałobę. A w żałobie jest czas smutku, łez, ale też buntu i złości. Są ludzie, którzy całe życie noszą w sobie rodzaj smutku. Może właśnie dla tego, że żeby skończyć żałobę trzeba pozwolić sobie również na tę złość. Na powiedzenie: "K...wa, nie powinno tak być".

W gabinecie jest miejsce na takie słowa?

- W gabinecie jest miejsce na emocje. Wszystkie bez wyjątku. A mocniejsze słowa czasami bardzo pomagają, żeby wyrazić ich siłę. W psychoterapii nie ma słów ani tematów tabu.

Komentowane

Nie dodano żadnego komentarza...
dodaj komentarz

Komentowane z fb

Ostanio opublikowane artykuły:

Sezon Lubelskiego Roweru Miejskiego został przedłużony
Sezon Lubelskiego Roweru Miejskiego został przedłużony Tegoroczny sezon funkcjonowania Lubelskiego Roweru Miejskiego został wydłużony o miesiąc ? będzie trwał do 30 listopada.
Hulajnogi elektryczne – teraz można korzystać z nich również ...
Hulajnogi elektryczne – teraz można korzystać z nich również w Lublinie W piątek 18 października 2019 roku do floty Blinkee.city dołączyły również hulajnogi. Rozszerzenie oferty jest odpowiedzią na potrzeby mieszkańców, dla których istotna jest mikromobilność oraz ekologiczne rozwiązania w transporcie.
King panował w Szczecinie
King panował w Szczecinie Po trzech wygranych na początku sezonu Energa Basket Ligi, Start Lublin w końcu trafił na mocniejszego od siebie.
Stowarzyszenie Misericordia z Lublina laureatem nagrody Totus Tuus
Stowarzyszenie Misericordia z Lublina laureatem nagrody Totus Tuus W sobotę 12 października 2019 roku, podczas Gali na Zamku Królewskim w Warszawie zostały wręczone kolejne nagrody Totus Tuus, tzw. katolickie noble. Wyróżnienia te przeznaczone są dla osób i instytucji, które w sposób szczególny przyczyniają się do promocji nauczania św. Jana Pawła II oraz poprzez swoje działania realizują wezwanie Papieża do obrony godności człowieka.
Kierowca miał blisko 2,5 promila alkoholu — zatrzymali go ...
Kierowca miał blisko 2,5 promila alkoholu — zatrzymali go policjanci po służbie Niebezpieczną jazdę 46-letniego mieszkańca gminy Niemce zauważyli funkcjonariusze wydziałów kryminalnych komisariatu IV oraz KWP w Lublinie, wracając do domu po służbie. Zatrzymali samochód, którym jechał. Okazało się, że mężczyzna miał blisko 2,5 promila. Nierozważnemu kierowcy oprócz utraty prawa jazdy, grozi wysoka grzywna oraz kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Najczęściej czytane

Podczas egzaminu na prawo jazdy miał ponad 2 promile
Podczas egzaminu na prawo jazdy miał ponad 2 promile
Na placu manewrowym zakończyła się przygoda 46-latka z prawem jazdy kat. C. Mężczyzna przystąpił do egzaminu będąc pod wpływem alkoholu. Podczas badania okazało się, że w organizmie miał ponad 2 promile. Mieszkaniec gm. Poniatowa nie tylko, nie uzyska nowych uprawnień, ale również straci już te posiadane.
Reklamy

Szukam nowego domu

Cześć, jestem Gośka!
Urodziłam się w 2017 roku. Jestem radosną, młodą sunią. Uwielbiam zabawy na wybiegu zarówno z innymi psami, jak i z opiekunem. ...

Szukam nowego domu

Cześć, jestem Igus!


Schronisko jest moim domem od 16.10.2014 roku. Nie jestem zbyt wymagający. Nie narzucam się ludziom ale wystarczy zaprosić mnie do głaskania, a z przyjemnością ...

Szukam nowego domu

Cześć, jestem Pluto!

Urodziłem się w 2003 roku. Uwielbiam, gdy ktoś mnie głaszcze. Bez problemu daję zapinać się na smyczy, na której ładnie chodzę. Chwilami mogę się ...

Komentowane

Zapisz się do newslettera
Wydawca
Wydawnictwo Wspólnota
Mateusz Orzechowski
Wygnanów 20
21-306 Czemierniki
NIP: 538-117-96-41